Tak wysokiej wody w Łowiczu nikt się nie spodziewał

Rafał Klepczarek
Straż pożarna przepompowuje wodę z zalanych błoni do Bzury
Straż pożarna przepompowuje wodę z zalanych błoni do Bzury fot. Rafał Klepczarek
Ponad tysiąc hektarów, kilkanaście gospodarstw rolnych i miejskie błonia nad Bzurą znalazło się pod wodą.

Jest też kilka podtopionych ulic i działek rekreacyjnych, a także kilkanaście kilometrów zalanych i rozmytych dróg. To obecny bilans powodzi w Łowickiem.

Najgroźniej było w wioskach pod Łowiczem. W Szczudłowie, Świącach i okolicach Otolic woda podeszła pod zabudowania gospodarcze. Wsie zostały z każdej strony otoczone wodą. Było już tak źle, że władze gminy Łowicz zaproponowały mieszkańcom 15 gospodarstw w Szczudłowie ewakuację. Ludzie nie chcieli uciekać przed żywiołem. Szczudłów i Świące dostały się w wodne okowy Bzury połączonej z zazwyczaj niegroźną Bobrówką.

- Woda jest wokół całej wsi - relacjonował nam przez telefon Arkadiusz Wojda ze Szczudłowa. - Wydostać się poza pierścień wody, która zamknęła główne drogi, można jedynie ciągnikiem lub terenówką. Samochodem osobowym nie ma na to szans.

Do odciętej od cywilizacji wsi żywność i wodę dowozili strażacy. Ratownicy z jednostek PSP i OSP przez kilkanaście godzin walczyli z wodą wdzierającą się na podwórka. Zużyto tam 12 tys. worków z piaskiem.

Burmistrz Krzysztof Kaliński z niepokojem słuchał informacji na temat stanu Bzury. Od piątku, 21 maja do środy, 26 maja podniosła się ponad pół metra i sięgnęła 4,54 m głębokości w punkcie kontrolnym w Łowiczu. Oznacza to, że stan alarmowy został przekroczony o 64 cm. W miniony weekend woda zalała modernizowane za kilka mln zł błonia. Po raz kolejny okazało się, że ich przebudowy dokonano w nieprzemyślany sposób. Zniwelowano ziemne pagórki, które chroniły wloty studzienek kanalizacyjnych przed często stojącą w parku wodą. Teraz woda z błoni przelewa się przez nie do przepompowni ścieków i wybija na ul. Gdańskiej i Tkaczew w drodze do oczyszczalni ścieków. Na obu ulicach zalewane są piwnice budynków mieszkalnych. Miasto do pomocy w napełnianiu worków z ziemią zaangażowało kilkunastu więźniów osadzonych w Zakładzie Karnym w Łowiczu. - Sytuacja ta uczy nas rozumu - mówi wprost burmistrz Łowicza. - Zamierzamy na błoniach zainstalować na stałe pompy, które w kryzysowych sytuacjach będą przepompowywać wodę do Bzury.

W tym tygodniu robili to strażacy. Z kolei pracownicy Zakładu Usług Komunalnych w Łowiczu uszczelniali folią wloty studzienek kanalizacyjnych. Groźnie było też w dzielnicy Górki. W połowie tygodnia woda z rozlewiska Bzury i Bobrówki zaczęła podchodzić pod ul. Wiatrakową. Potem niebezpiecznie zrobiło się też na ul. Łąkowej, gdzie woda weszła do sadów i w pobliże domostw. - Pogorszyło się też na ul. Arkadyjskiej, którą z powodu zalania przez wodę, znów musieliśmy zamknąć dla ruchu - mówi burmistrz Kaliński. - Z naszych informacji wynika, że woda w Bzurze opada w Kutnie i w Sochaczewie. U nas idzie w górę, a winę za to ponosi ogromne rozlewisko, które powstało w okolicach Orłowa. Woda z niego spływa właśnie na nas.

Władzie miasta powołały komisję, która zajmuje się szacowaniem strat i udzielaniem doraźnej pomocy finansowej i rzeczowej.

Ziemia polskich rolników warta miliony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie