Katastrofa na alei Unii! Trenerze Stawowy co dzieje się z ŁKS?

Dariusz Piekarczyk
ŁKS Łódź przegrał z GKS Tychy 0:3
ŁKS Łódź przegrał z GKS Tychy 0:3 Fot. Krzysztof Szymczak
Gorszego początku piłkarskiej wiosny fani ŁKS Łódź nie mogli sobie wyobrazić. Ich ulubieńcy zebrali na swoim boisku potężne baty od GKSTychy aż 0:3 (0:1).

Był to szósty z rzędu ligowy mecz łodzian bez wygranej. Strzelili w tych spotkaniach siedem goli, a stracili aż 16! Tak więc, przedsezonowe treningi tyszan na boisku czwartoligowej Kuźni Ustronie okazały się, przynajmniej na razie, skuteczniejsze od tureckich wojaży ekipy trenera Wojciecha Stawowego, któremu nie sposób nie zadać pytania - co jest z ŁKS? W miniony piątek szkoleniowiec zaklinał się, że jego zespół jest na 100 procent przygotowany do sezonu. Cóż, za szybko na osąd, ale optymizmu tyle, co kot napłakał. Tyszanie „robili” w sobotę na alei Unii 2 za profesorów, a ŁKS wyglądał tak, jakby był jeszcze w Turcji. Już pierwsza akcja gości powinna zakończyć się golem, ale fatalnie skiksował Szymon Lewicki. Miejscowi odpowiedzieli strzałem Pirulo, ale górą był Konrad Jałocha. W 21 minucie błysnął Arkadiusz Malarz, wybijając piłkę na rzut rożny po bombie Łukasza Grzeszczyka z około 15 metrów. Tuż przed końcem pierwszej połowy były zawodnik GKSBełchatów Bartosz Biel strzałem z kilku zaledwie metrów pokonał bramkarza ŁKS. Po przerwie gospodarze wcale nie doszli do głosu, wprawdzie w 52 minucie mieli okazję na gola, ale Michał Trąbka nie zdążył do bezpańskiej piłki. Za to dwie minuty później Bartosz Szeliga wbiegł w pole karne gospodarzy i niczym na pokazowym treningu kropnął do siatki. 2:0 dla GKS i szok na alei Unii 2. Mało tego, kilka chwil później miejscowi zostali znokautowani.Oskar Paprzycki zdecydował się na strzał zza pola karnego, ale trafił w słupek. Czujny Kamil Kargulewicz dopadł do odbitej piłki i wpakował ją do siatki. Po tym golu łodzianie nieco się ożywili i mieli dwie dobre okazje bramkowe, ale przy obu Łukasz Sekulski z najbliższej odległości trafiał w bramkarza GKS.
Dziwi, że nawet przy stanie 0:3 trener ŁKS nie zdecydował się wpuścić na boisko Brazylijczyka Ricarinho, który przyszedł do Łodzi strzelać gole, a tymczasem siedział na ławce rezerwowych. Mimo porażki łodzianie zachowali drugie miejsce w tabeli I ligi, ale marna to pociecha. Po tym co pokazali strach się bać kolejnych meczów. Czy już czas na terapię wstrząsową? Zadecydować musi sternik klubu.
ą
ŁKS ŁÓDŹ - GKS TYCHY 0:3 (0:1)
Bramki
0:1 - Bartosz Biel (40)
0:2 - Bartosz Szeliga (54)
0:3 - Mail Kargulewicz (57)
ŁKS: Arkadiusz Malarz - Kamil Dankowski, Maciej Dąbrowski (61, Carlos Moros Gracia), Jan Sobociński, Maciej Wolski - Pirulo, Antonio Domínguez, Jakub Tosik (60, Łukasz Sekulski), Mikkel Rygaard, Michał Trąbka - Piotr Janczu-kowicz. Trener: Wojciech Stawowy. Kierownik drużyny: Jacek Żałoba.
GKS Tychy: Konrad Jałocha - Maciej Mańka, Nemanja Nedić, Łukasz Sołowiej, Bartosz Szeliga - Kamil Kargulewicz (69, Łukasz Norkowski), Oskar Paprzycki (69, Łukasz Moneta), Wiktor Żytek (87,Jakub Piątek), Łukasz Grzeszczyk (77, Sebastian Steblecki), Bartosz Biel - Szymon Lewicki (77, Damian Nowak). Trener: Artur Derbin.
Żółte kartki: Maciej Dąbrowski, Maciej Wolski - Bartosz Szeliga, Wiktor Żytek, Oskar Paprzycki.
Sędziował: Kornel Paszkiewicz (Wrocław). Widzów: Mecz bez udziału publiczności.

Wideo

Materiał oryginalny: Katastrofa na alei Unii! Trenerze Stawowy co dzieje się z ŁKS? - łódzkie Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie