Władze łódzkich osiedli twierdzą, że znaków jest wręcz za mało Władze łódzkich osiedli twierdzą, że znaków jest wręcz za mało

Władze łódzkich osiedli twierdzą, że znaków jest wręcz za mało (© fot. Paweł Nowak)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

W Krakowie mają już strefę skrzyżowań równorzędnych. W Piotrkowie Trybunalskim pójdą śladem krakusów i pousuwają znaki drogowe na wszystkich osiedlach.

Odtąd na każdym skrzyżowaniu będzie obowiązywała zasada prawej ręki. Po co? Bo podobno wtedy będzie mniej wypadków.

W Łodzi pomysł odkręcania znaków na razie nie zyskał aprobaty. Rada osiedla Katedralna co jakiś czas organizuje spotkania w tej sprawie z policją i strażą miejską. Jaki jest efekt tych rozmów?

- Znaków jest wręcz za mało - uważa Jan Tadeusz Brzeziński z os. Katedralna.- Osiedla właściwie nie są prawie wcale oznakowane.

Podobnego zdania jest przewodniczący rady łódzkiego osiedla Julianów-Marysin-Rogi.

- Chcemy, żeby na osiedlach było więcej ograniczeń prędkości oraz tzw. leżących policjantów - mówi Marcel Bajer.

Znaki ze skrzyżowań zaczęły za to znikać w Piotrkowie Trybunalskim. Urzędnicy tamtejszego Miejskiego Zarządu Dróg i Komunikacji już dawno zapowiadali usuwanie znaków. I właśnie zaczęli wcielać obietnice w życie. Do końca roku zasada równorzędności zostanie wprowadzona na skrzyżowaniach na osiedlu Wierzeje.

- Będzie bezpieczniej - zapowiada Ryszard Żak z MZDiK w Piotrkowie. - Kierowcy nie będą już mogli pędzić drogami z pierwszeństwem przejazdu, bo takich dróg po prostu nie będzie. Chcąc przejechać cało przez osiedle, będą zmuszeni zwalniać przed każdą krzyżówką.

Pomysł wśród piotrkowian wywołuje mieszane uczucia.

- To dobre rozwiązanie - kwituje Bogdan Gątkowski z Wierzei. - Część osiedla już ma takie skrzyżowania. Kolizji tam nie ma.

Ale niektórzy obawiają się efektu nowości.

- Na początku będzie sporo stłuczek - uważa Stanisław Rosiak, mieszkaniec ul. Jagodowej. - W dużych miastach o bezpieczeństwo dba się inaczej, niż usuwając znaki.

Zwolennicy dokładnego regulowania znakami, co można, a czego nie, są też w Rawie Mazowieckiej.

- Mieszkańcy, jak już proszą, to o więcej znaków zakazu - mówi Artur Piotrowski, naczelnik wydziału gospodarki komunalnej.

W Łasku, podobnie jak w Łodzi, ludzie wręcz upominają się o dodatkowe zakazy dla kierowców.

- Pamiętam, jak mieszkańcy prosili nas, by ustawić znaki na ledwie co ukończonej ulicy Jodłowej - wspomina wiceburmistrz Janina Kosman. - Zasada równorzędności skrzyżowań powodowała wiele kłopotów.

Może więc działania zarządców dróg w Piotrkowie tylko przysporzą kierowcom kłopotu? Mit o dużej liczbie wypadków na skrzyżowaniach równorzędnych rozwiewa naczelnik wydziału ruchu drogowego z Komendy Miejskiej Policji w Piotrkowie.

- Wprowadzenie zasady prawej ręki na skrzyżowaniach to naturalny spowalniacz - mówi Artur Szczegielniak. - Kierowca musi zatrzymać się przed każdym skrzyżowaniem, a tych na osiedlach jest sporo, więc nie rozpędzi auta.

W Krakowie pomysł się sprawdził.

- Mieszkańcy bezboleśnie przyzwyczaili się do zmiany - mówi Wiesław Cader z Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu w Krakowie. - Nie było kolizji, kierowcy stali się bardziej ostrożni.

W Piotrkowie odkręcają znaki, z kolei w Łodzi czy Rawie będą instalować nowe. Ale tak naprawdę wszystkie te działania są sztuką dla sztuki, bo jak ktoś zechce pędzić 60 km na godzinę wąską osiedlową uliczką, zrobi to, niezależnie od tego, ile znaków i jakie będzie mijał.

Czytaj także

    Komentarze (2)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    lm (gość)

    Wielokrotnie znalazłem się w sytuacji, gdzie trzy samochody wjeżdżały z różnych stron na takie równorzędne osiedlowe skrzyżowanie i... wjechać nie mogły, bo żaden z kierowców nie wiedział kto ma pierwszeństwo. Rusza się po dobrych kilkunastu sekundach czekania i pokazaniu na migi delikwentowi, że to on ma przejechać pierwszy...

    king (gość)

    Na zachodzie już dawno na to wpadli,że najbezpieczniejsze są skrzyżowania równorzędne lub z rondem, ale w tym postkomunistycznym kraju myślenie jest cały czas w odwrocie...Polak to tuman i kołtun jakich w Europie mało....ktoś w to wątpi?