Rogale świętomarcińskie mają nadzienie z białego maku Rogale świętomarcińskie mają nadzienie z białego maku

Rogale świętomarcińskie mają nadzienie z białego maku. Sposób zawijania rogali i nakładania masy wpływa na ich kształt (© A. Szozda)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Aby móc skosztować pysznego rogala, poznaniacy czekają cały rok. Niektórzy już zaczęli odwiedzać cukiernie i próbować rogali, aby już w dzień św. Marcina delektować się tym najlepszymi. Jednak ich wyjątkowy smak znają także mieszkańcy innych regionów.

Rogale świętomarcińskie można dostać na Pomorzu. Tamtejsi cukiernicy robią też własne rogaliki, znane jako marcinki. Jednak na bicie rekordu w ich jedzeniu (z okazji święta w Poznaniu i okolicach zjada się średnio 400 ton rogali) nie ma szans.

- Nie przypuszczałem, że zjadacie tyle rogali. Zapełniłyby one wiele ciężarówek - dziwi się piekarz i cukiernik Grzegorz Pellowski, starszy Cechu Piekarzy i Cukierników w Gdańsku. - Słyszeliśmy, że rogale świętomarcińskie są unijnie chronione i rozmawialiśmy w tej sprawie z wielkopolskimi przedstawicielami z grupy producenckiej, która je zastrzegła. Aby uniknąć kar, nasze rożki będą sprzedawane pod nazwą marcjanki.

Rożki są z ciasta drożdżowego, z nadzieniem makowym, pomadą i obsypane skórką pomarańczową. Niektórzy cukiernicy stosują niebieski mak, inni biały. - Mają one kształt rogala, ale nazywamy je rożkami - wyjaśnia Grzegorz Pellowski. - Mamy też własną legendę towarzyszącą tradycji zajadania się tymi przysmakami.

A według legendy, kilka wieków temu w portowym Gdańsku mieszkało dwóch przyjaciół. Jednemu na imię było Marcin, drugiemu zaś Janek. Los wystawił ich na próbę. Podczas sztormu, Marcinek uratował życie przyjacielowi, który wypadł za burtę.

Żeglarze stali się sławni, o ich wyczynie śpiewano w marynarskich szantach. Przyjaciele zgodnie z panującym wówczas zwyczajem zażywali tabakę z krowich rożków, jakie dziś jeszcze spotkać można na Kaszubach.

Syn jednego z nich był w Gdańsku piekarzem i właścicielem chętnie odwiedzanej cukierni. Zaczął robić z ciasta rożki - podobne do tych, których używali za życia obaj żeglarze, po czym nadział to, co teraz przypominało rogala makową masą i tak powstał aromatyczny podwójny rożek.

Rogale świętomarcińskie trafiają także do Warszawy i to nie tylko do urzędów. Mogą je skosztować również mieszkańcy. Jednym z miejsc, gdzie można je dostać są sklepy... poznańskiej sieci supermarketów "Piotr i Paweł. Jednak niewielu z nich wie tak naprawdę, co to jest rogal świętomarciński. Sami, gdy zapytani o kojarzony z ich miastem przysmak, najczęściej podają słynną "wuzetkę".

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!