Policjanci ścigają bandytów, którzy po zabójstwie, napadzie na bank lub innym przestępstwie zapadli się pod ziemię i liczą, że unikną kary.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Śledczy dzień i noc łamią sobie głowy nad rozszyfrowaniem miejsc ukrycia. Nie ukrywają, że okres przedświąteczny sprzyja tropieniu watażków, którzy za wszelką cenę starają się skontaktować z rodzinami.

My zaś przedstawiamy swoistą top listę, na której znaleźli się najgroźniejsi przestępcy z woj. łódzkiego, ścigani listami gończymi. Ich zdjęcia są w Internecie na stronie Komendy Głównej Policji, zaś sądy i prokuratura zgodziły się na publikacje ich danych osobowych. Listę otwiera 45-letni Mirosław Żak, który zanim zaczął się ukrywać, mieszkał przy ul. Zbaraskiej w Łodzi.

- Jest on poszukiwany za zabójstwo 22-letniej studentki, do którego doszło 18 czerwca 1995 roku na osiedlu akademickim Lumumbowo w Łodzi - informuje Mirosława Kraszewska z zespołu prasowego KWP w Łodzi. - To właśnie on po raz ostatni widziany był z zamordowaną. Poszedł z nią do jej pokoju, w którym doszło do zabójstwa. Potem zniknął.

Policja tropi też 30-letniego Andrzeja Bartosa, który w grudniu 2000 roku napadł na bank w Łodzi na Kurczakach. Banda liczyła cztery osoby. Wśród nich mózgiem był Rafał K., który spędziła już za kratami kilka lat i imponował pozostałym. To on wpadł na pomysł napadu rabunkowego, który kamraci uznali za genialny. I coś w tym musiało być, gdyż skok skończył się sukcesem. Wprawdzie bandyci zgarnęli tylko 25 tys. zł, ale duma ich rozpierała. Policję też, bo wkrótce pochwyciła dwóch sprawców. Trzeci zmarł, a Andrzej Bartos do dziś się ukrywa.

Zniknął także Bogdan Cezak. Z jego nazwiskiem łączy się tragedia rodziny Kacprzaków, mieszkających w willi na obrzeżach Łodzi. Doszło do niej na początku 2002 roku. W nocy do domu wtargnęło czterech uzbrojonych i zamaskowanych drabów. Zamordowali 21-letniego Radosława, skatowali jego matkę i chcieli zabić ojca, ale nie udało im się, gdyż pistolet nie wypalił. Rodzice Radosława do dzisiaj boleją po stracie syna. Sprawcy zostali osądzeni, ale jeden ukrywa się.

- Bogdan Cezak został skazany na 25 lat więzienia przez Sąd Apelacyjny w Łodzi, ale nie stawił się na ogłoszeniu wyroku - mówi Mieczysław Kacprzak. - Poczuł pismo nosem, gdyż swemu obrońcy polecił napisanie kasacji, sam zaś zapadł się pod ziemię. Zdaniem sądu, jest tym napastnikiem, który mierzył do mnie z pistoletu.

Podobnie niebezpieczny jest Włodzimierz Kolary, który - według prokuratury - brał do ręki kałasznikowa i napadał na tiry. Dlatego ścigany jest za rozboje i udział w gangu o charakterze zbrojnym. Głośny napad, w którym wziął udział, miał miejsce w czerwcu 2000 roku na drodze pod Piotrkowem Trybunalskim.

- Bułgar, kierujący samochodem ciężarowym MAN i wiozący ładunek kawy za ponad 400 tys. zł - opowiada Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi - został zatrzymany przez patrol policji. Byli to jednak przebierańcy, którzy na dodatek posługiwali volkswagenem golfem, "ucharakteryzowanym" na radiowóz.

Włodzimierz Kolary, po wyciągnięciu Bułgara z kabiny, miał odjechać tirem, ale nie dał rady, gdyż nie był w stanie pokonać zabezpieczeń. Dlatego bandyci musieli się zadowolić złupieniem kierowcy. Zabrali mu walutę, wartą 6 tys. zł, i czmychnęli.

Na top liście znaleźli się też Grzegorz Borkowski i Henryk Kozłowski.

- Pierwszy z nich - informuje sędzia Jarosław Papis z Sądu Okręgowego w Łodzi - poszukiwany jest w sprawie wyłudzeń odszkodowań komunikacyjnych za pomocą sfingowanych stłuczek, a drugi za to, że będąc skazanym na sześć lat za próbę rozboju, uzyskał przedterminowe zwolnienie warunkowe, wyszedł z zakładu karnego i już nie wrócił, mimo że zwolnienie warunkowe zostało odwołane.

Czytaj także

    Komentarze (3)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    zmartwiony (gość)

    Gazety powinny w takich przypadkach publikować zdjęcia bandytów - gratis, byłaby to godna postawa i pomoc obywatelom.