W Rossoszycy leki kupują teraz mieszkańcy kilku wsi W Rossoszycy leki kupują teraz mieszkańcy kilku wsi

W Rossoszycy leki kupują teraz mieszkańcy kilku wsi (© fot. Wioleta Jaszczak)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Mieszkańcy wsi lepiej, żeby nie chorowali. Powód?

Ministerstwo Zdrowia wprowadza rygorystyczne prawo, które zakazuje wiejskim punktom aptekarskim handlu popularnymi lekami. Oznacza to, że punkty apteczne zwiną interes, a chorzy mieszkańcy wsi po leki będą musieli jechać do miasta. Nawet kilkanaście kilometrów w jedną stronę.

Taka sytuacja może spotkać mieszkańców np. Rossoszycy pod Wartą. We wsi działa przychodnia zdrowia i punkt apteczny. Można w nim kupić najbardziej popularne leki, np. na przeziębienie, dostępne bez recepty. Wkrótce to jednak się skończy, bo resort zdrowia w nowym rozporządzeniu zabronił handlowania m.in. gripeksem czy ibupromem na zatoki w punktach aptecznych. Prawo już obowiązuje. Leki mogą być sprzedawane tylko do wyczerpania zapasów.

- To absurd. Do tej pory nie mogliśmy handlować np. nitrogliceryną, która w niektórych przypadkach mogła uratować życie. A teraz kolejne zakazy. Ludzie z gorączką będą jeździć wiele kilometrów do najbliższej apteki, bo my będziemy musieli zamknąć punkt - mówi Sylwia Pukalska, właścicielka punktu aptecznego w Rossoszycy.

To jedyny taki punkt w okolicy. Korzystają z niego mieszkańcy kilku okolicznych wiosek. Do najbliższej apteki w Warcie, Sieradzu czy Zadzimiu niektórzy mają nawet kilkanaście kilometrów w jedną stronę. - Nie będą kupować leków, bo nie będzie ich na nie stać. Dojdzie przecież koszt dojazdu autobusem - mówi Sylwia Pukalska.

Właściciele punktów aptecznych uważają, że ministerstwo chce doprowadzić ich do plajty. Zawiązali w Strykowie izbę gospodarczą. O ekspertyzę poprosili też warszawską kancelarię prawną. Ta uznała, że rozporządzenie minister Ewy Kopacz jest niezgodne z konstytucją. - Poczekamy, aż w życie wejdzie ustawa o pozwach zbiorowych i pozwiemy resort zdrowia - mówi Jacek Kołakowski z zarządu Izby Gospodarczej Właścicieli Punktów Aptecznych i Aptek.

Resort odpowiada, że chodzi o bezpieczeństwo pacjentów. Urzędnicy przygotowali też projekt nowego rozporządzenia, ale to tylko zaostrzyło sytuację. Po swojej stronie minister Kopacz ma też aptekarzy. Ci opowiadają się za delegalizacją punktów aptecznych na wsiach. Chodzi o miliard złotych, które co roku zarabiały punkty apteczne.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!