Maciej Dobrowolski jest przekonany, że PGE Skra Bełchatów poradzi sobie w Atlas Arenie z mistrzem Serbii Maciej Dobrowolski jest przekonany, że PGE Skra Bełchatów poradzi sobie w Atlas Arenie z mistrzem Serbii

Maciej Dobrowolski jest przekonany, że PGE Skra Bełchatów poradzi sobie w Atlas Arenie z mistrzem Serbii (© fot. Dariusz Śmigielski)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Jeśli mecz z Politechniką Warszawa miał być sprawdzianem przed grą z Radnickim Kragujevac lub podbudową mentalną po porażce z CAI Teruel w Hiszpanii, to nic z tego nie wyszło.

Maciej Dobrowolski: - Nie ma co ukrywać, że zawaliliśmy. Grali bardzo dobrze, ale my powinniśmy się uderzyć w piersi i przeanalizować swoje błędy. Warszawa grała bardzo dobrze, ale my też swoje dołożyliśmy do tej porażki.

W środę o godz. 18 zagracie w Łodzi z mistrzem Serbii. I o ile porażka z Politechniką nie będzie miała w końcowym rozrachunku żadnego znaczenia, o tyle w środę w Atlas Arenie przegrać nie możecie.

Nie ulega wątpliwości, że mecz z Radnickim Kragujevac jest teraz dla nas najważniejszy. Innego wyniku niż nasze zwycięstwo być nie może. Mamy trochę czasu, żeby się przygotować. Mogę obiecać, że zrobimy wszystko, żeby pokazać się z jak najlepszej strony. Myślę, że najgorsze już za nami i wrócimy do wygrywania.

Dwie porażki z rzędu to dla zawodników PGE Skry Bełchatów niecodzienna sytuacja...

To prawda, raz chyba była taka sytuacja, gdy przegraliśmy dwa mecze z rzędu (w ubiegłym sezonie z VfB Friedrichshafen 0:3 i Jastrzębskim Węglem 2:3 - przyp. red.). Do wszystkiego trzeba podejść z pokorą i przyjąć to. Dziś dostaliśmy drugi kolejny cios w twarz. Trzeba się otrząsnąć i wygrać w środę. Na pewno nas na to stać.

Mistrz Serbii to dla was niewiadoma, czy macie dużo informacji na temat rywali?

Mamy taki natłok, że trenerzy wcześniej nie przekazują nam informacji. Do każdego meczu przygotowujemy się na bieżąco. Ale już od poniedziałku szykujemy się pod kątem Serbów. I tak się przygotujemy, żeby wygrać. Innego wyjścia nie widzę. Na pewno Radnicki nas nie zaskoczy.

Niecodzienna sytuacja czeka was także już po meczu z Serbami. Równo dwadzieścia cztery godziny po spotkaniu z Radnickim rozpoczniecie ligowe spotkanie z AZS Olsztyn.

Teraz będziemy myśleć tylko o Kragujevacu, a czwartkowy mecz z Olsztynem musimy wyrzucić z głowy. To jest to niebezpieczeństwo, że musimy skupić się na meczu Ligi Mistrzów, a dwadzieścia godzin później zaczniemy spotkanie ligowe. Wiedzieliśmy o tym wcześniej i musimy ten grudzień przetrwać. Później powinno być już łatwiej.

Skra w tym sezonie ma wiele kłopotów, głównie ze zdrowiem swoich siatkarzy. Najpierw grać nie mogli Mariusz Wlazły, Michał Winiarski i Jakub Novotny, teraz wypadł jeszcze na miesiąc Radosław Wnuk.

Mamy niewielu zawodników do grania, ale to nas absolutnie nie tłumaczy. Jesteśmy zespołem, który musi sobie z tym poradzić.

W środę będzie wam chociaż łatwiej bronić, bo do składu wróci Piotr Gacek, który ostatnio odpoczywał. Jego brak choćby w meczu z Politechniką był aż nadto widoczny.

Piotrek jest bardzo ważnym ogniwem naszego zespołu, to jest jasne, ale myślę, że wszystkie elementy ponakładały się na siebie. Sytuacje losowe również, bo przecież w piątek Radek Wnuk złamał palec na treningu. Musimy sobie z tym poradzić sami i nie płakać, że gramy w ośmiu czy dziewięciu. Nie przybędzie nam od tego zawodników.

* * * * *


Ostatnie bilety w Atlas Arenie

We wtorek i środę w kasie łódzkiej Atlas Areny będzie można kupić jeszcze bilety na mecz PGE Skry Bełchatów z Radnickim Kragujevac. Spotkanie rozpocznie się jutro o godz. 18.

Większość biletów jest już sprzedana, bo kibice w internecie kupili ponad 8 tysięcy kart wstępu. To gwarantuje, że mecz mistrzów Polski w Łodzi znów będzie wielkim wydarzeniem. Atmosfera na spotkaniach siatkarzy w Łodzi zawsze jest kapitalna.

Kasa Atlas Areny będzie otwarta dzisiaj i jutro w godz. 13-18. Bilety kosztują 15, 20, 30 i 60 zł.

Oba zespoły, które jutro zagrają w Atlas Arenie, dziś przyjadą do Łodzi. Zarówno PGE Skra, jak i Radnicki zamieszkają w hotelu Ambasador na Chojnach.

We wtorek o godz. 17.30 trening w Atlas Arenie mają bełchatowianie, a dwie godziny później zajęcia rozpoczną Serbowie. Bełchatowski zespół przyjedzie do Łodzi bez kontuzjowanego Radosława Wnuka. Pozostali gracze będą do dyspozycji trenera Jacka Nawrockiego.

Dla obu drużyn będzie to bardzo ważne spotkanie, bo w pierwszej kolejce przegrały swoje mecze. Bełchatowianie ulegli na wyjeździe hiszpańskiemu CAI Teruel 2:3, a Serbowie u siebie przegrali z belgijskim Knack Roeselare 1:3.

Kibice PGE Skry na brak siatkarskich emocji w najbliższych dniach narzekać nie mogą. Dzień po meczu z Radnickim - w czwartek o godz. 18 - bełchatowianie we własnej hali podejmą AZS Olsztyn. To zaległe spotkanie PlusLigi, które zostało przełożone, gdy Skra grała w klubowych mistrzostwach świata w Katarze, gdzie zdobyła srebrny medal. Jeśli bełchatowia-nie pokonają olsztyński zespół, awansują na pozycję lidera.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!

    Więcej na temat: