Gdy w Starym Targu na Powiślu państwo Stanisława i Franciszek Jujkowie powitali na świecie swoje trzecie dziecko, syna Zbigniewa, nad szanowaną rodziną i nad Polską zbierały się już chmury nadchodzącej wojennej ...

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Gdy w Starym Targu na Powiślu państwo Stanisława i Franciszek Jujkowie
powitali na świecie swoje trzecie dziecko, syna Zbigniewa, nad szanowaną rodziną
i nad Polską zbierały się już chmury nadchodzącej wojennej zawieruchy. Był rok
1935. Najpierw więc hitlerowskie władze oświatowe odmówiły ojcu rodziny prawa
nauczania na terenie polskiego Powiśla. Następnie Jujkowie musieli wyemigrować
do Meklemburgii, gdzie na krótko pojawiła się dla głowy rodu praca w
Towarzystwie Szkół Polskich.

Po Zjeździe Polaków w Niemczech, który w 1938 r. współorganizował w Berlinie Franciszek Jujka, w obawie przed
represjami wobec rodziny ukrywał się i pracował w konspiracji przy tworzeniu polskiego ruchu oporu na ziemi
poznańskiej. śmierć zabrała go w 1944 roku, w obozie Gross Rosen. Wychowaniem Zbyszka, jego dwóch sióstr i brata
zajęła się matka, która podjęła pracę wychowawcy w domu dziecka w Nowym Kremsku, w województwie
zielonogórskim, gdzie zamieszkali wspólnie. Ten dom na kilka lat stał się dla Jujków domem rodzinnym.

Tu zaczęła się także przyjaźń młodego Zbyszka Jujki z młodym Zdzisiem Kuską, który następnie stał się
pierwowzorem ulubionego inteligenckiego bohatera rysunkowych satyr Zbigniewa Jujki. A jako że przyjaźnili się już
ojcowie obu panów, obydwaj - przedwojenni nauczyciele, zażyłość rodzin Jujków i Kusków przetrwała dwa
pokolenia.

Dorastając w trudnych czasach Zbigniew Jujka obracał się wśród różnych ludzi, poznawał osobliwe charaktery i
najrozmaitsze sytuacje. Nauczył się, na przekór złemu losowi, z humorem obserwować świat. Obdarzony talentem
rysownika, rozwijał go m.in. podczas studiów na architekturze wnętrz w Gdańsku, zdobywając tu solidne podstawy
sztuki. Wyniosły go one, w połączeniu z wielkim talentem i nieprawdopodobną pracowitością, na szczyty w uprawianej
dziedzinie - rysunku.

Związał się z Gdańskiem. Studiował na wydziale Architektury Wnętrz tutejszej PWSSP. Tu założył rodzinę, tu
pracuje w "Dzienniku Bałtyckim". Sprawnie dokumentował piórkiem przez lata rozmaite zdarzenia, poszukując w nich
zabawnych puent. Każdego dnia, a nierzadko także nocy, notował swoje obserwacje i pomysły. Tak rodził się
osobliwy, unikatowy w naszym kraju, satyryczny dziennik rysownika. Stąd wziął się popularny "Dzienniczek".

Od "Dzienniczka" Zbigniewa Jujki zaczynały lekturę magazynu Rejsy w "Dzienniku Bałtyckim" kolejne roczniki
Czytelników. Słyszymy od nich często, że humor Jujki przez lata pomagał im żyć, że dawał niezbędny dystans wobec
rzeczywistości w peerelu i w raczkującej demokracji, że tworzył naszą polską "wspólnotę śmiechu".

Kochają go za to i podziwiają nasi Czytelnicy. Sławią pracowitość i zręczność z jaką posługuje się, rysując
charakterystyczną dla siebie kreską, absurd parodiowanej rzeczywistości. A wszystko po to, by wywołać u odbiorcy
zastanowienie i serdeczny śmiech. Bo Zbigniew Jujka obdarzony został darem wydobywania humoru z przeciwności
losu, których każdy człowiek nieraz doświadcza.

Dzięki jego twórczości, prawie pół wieku polskiej historii najnowszej zapisano tuszem w żartobliwych rysunkach.
"Dzienniczek" stał się naszym narodowym archiwum, w którym uważny Czytelnik znajdzie wiele niestarzejącego się
humoru, delikatnej ironii, wiele życzliwości wobec ludzi oraz wiele prawdy o czasach, w których czytaliśmy -
zaczynając od dowcipów Jujki "Dziennik Bałtycki", świętujący właśnie swoje 55. urodziny.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!